Post Dąbrowskiej: Tydzień 5

Piąty tydzień minął, został mi tylko tydzień, tylko 7 dni! Radość, ekscytacja i ogromna duma to właśnie czuję podczas gdy dostaję uwagi na temat pozytywnej zmiany. Bo zmiany są bardzo widoczne. Tymczasem zapraszam Was do przeczytania jak minął mi ten tydzień!


Nielubiane buraki w pysznej odsłonie

Od dobrych kilku lat nie przepadam za burakami, barszczu nie mogłam przełknąć ani nawet poczuć zapachu, ale cóż postawiłam na dietę, która bazuje m. in. na burakach :)
Krem z buraków mnie zaskoczył na tyle, że ładowałam sobie całą miskę do zjedzenia. Po pierwsze była to po ponad miesiącu pierwsza zupa krem, która miała idealną konsystencję, po drugie urzekła mnie swoim imbirowym smakiem! Cała tajemnica jak myślę, tkwi we wcześniejszym pieczeniu buraka a także w imbirze, który dodajmy do bulionu z warzyw - całość blendujemy na krem i wcinamy. Zniknął tak szybko, że nie mam nawet zdjęć ale musicie mi uwierzyć na słowo. Ja sama już wiem, że nie był to jednorazowe danie a będe do niego wracać również po zakończeniu postu.



Placuszki warzywne 

Chciało mi się placków ziemniaczanych z gulaszem i takie też wcinał mój mąż więc i ja postanowiłam coś podobnego zrobić. Tak powstały placki warzywne z dynią cukinią i marchewką startych na grubych oczkach i przyrządzone w piekarniku a do tego gęsty sos paprykowy. Szczerze nie był to szczyt wykwintnego smaku jednak zjadłam, bo cóż innego mogłam zrobić :)


Parowar sposobem na posiłek

Parowar dopiero teraz odkopał mąż po przeprowadzce a raczej przywiózł z poprzedniego lokum. Trochę późno lecz lepiej niż wcale. Cały ten tydzień więc pochłaniałam wręcz warzywa na parze: brokuły, kalafior, cukinia. Nie było dnia, żebym nie raczyła się całym talerzem takich warzyw. Dostałam bzika na tym punkcie i nie mogłam się powstrzymać bo tak mi to smakowało! Ale to dobry znak i cieszę się, że nie odrzuca mnie od warzyw przy takim poście. Co więcej również mój mąż podjadał mi takie warzywa, bo mu smakowały a jest to jedna z najzdrowszych metod przygotowywania posiłków na ciepło by zachowały swoje cenne wartości odżywcze.


Podsumowanie:

Po pięciu tygodniach diety mam na wadze -13 kg, ubrania sprzed miesiąca stają się na mnie zbyt duże, lecą i no cóż chyba pora na wymianę garderoby! :)
Czuję się świetnie zaczęłam się już interesować coraz bardziej zdrowym żywieniem, choć w dalszym ciągu nie wiem jaką metodę wychodzenia wybrać bo w tym roku pojawił się nowy sposób, który jest ciekawy lecz wymaga więcej poświęceń, wiedzy, liczenia składników odżywczych i kcal za czym nie lubię.
Przy takim spadku wagi postanowiłam też zadbać o skórę, więc wspomagam się kosmetycznie, olejek, balsam i bańka chińska.. Plany są gorzej w tym przypadku z moją systematycznością, bo na tym tle zawsze mam problem.
Większe podsumowanie ze zmianami robiłam Wam przy minionym 4 tygodniu.

Tymczasem ja lecę czytać nowe książki dotyczące postu i wychodzenia z niego! :)
A Was naprawdę zachęcam do spróbowania i oczyszczenia organizmu chociażby przez kilka dni - bo to nie jest takie straszne na jakie wygląda! :D Mówi Wam to osoba, która nie zakładała wytrwania choćby tygodnia na tej diecie!

Copyright © 2016 EWA FLUDER Mobilne Spa&Beauty , Blogger